Kule idą w niepamięć. Ostatnia wizyta u lekarza jak najbardziej pozytywna, nie licząc oczywiście skurwysyńskich kolejek, no ale od czego ma sie komórkę ; > Tak więc rozpoczyna się zajebiście ważny etap - rehabilitacja, do nowego sezonu jest w chuj czasu i mam nadzieję, że stopa dojdzie do pełni formy (: W międzyczasie trzeba sobie skminić jakiś sprzęt, bo kurwa jeżdżenie na jakichś no-name'ach jest chujowe i nieopłacalne. Problemem (JAK ZWYKLE ZRESZTĄ) pozostają kwestie finansowe ; < Nie ma kasy, nie ma skąd jej wziąć, buk nie daje zgarnąć forti myljon dolarz, roboty żadnej nie ma, bo jest jebana szkoła...
...i oby była jak najkrócej. Po pierwszych dwóch dniach już mam dość, nic sie nie zmieniło, cały czas dymanie, piździ, C H U J O W Y plan zajęć + praktyki w podstawówce : O Do 8.X. trzeba oddać indeks z wpisami, oddam go z nadzieją, że gdy przyjdę go odebrać usłyszę od szmat z dziekanatu "nie zmieściłeś się pan z punktami długu, wypierdalaj". O tak, byłoby pięknie. (:
No i chuj tam, trzeba lecieć hitem.
Dajcie tylko trochę hajsu a sukces będzie kompletny.
KĄCIK MUZYCZNY
po
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz